Rok 1975: oddano milionowe mieszkanie spółdzielcze

W 1975 roku oddano do użytkowania milionowe mieszkanie spółdzielcze. Choć powszechnie kojarzymy spółdzielnie wraz z PRL, to ich przeszłość jest znacznie dłuższa. Wiele osób nie zdaje sobie kwestie, że spółdzielnie mieszkaniowe po Polsce działają już od czasu ponad 100 lat.

Artykuł jest częścią cyklu stu obrazków na wiek odzyskania niepodległości. Więcej na temat cyklu na końcu tekstu

W ostatnich dekadach XIX wieku na ziemiach naszych, znajdujących się pod zaborami, można było zauważyć postęp zainteresowania różnymi formami współpracy gospodarczej ludności. Przykład stanowiły spółdzielnie produkcyjne oraz biura zapomogowo - pożyczkowe. Ten trend dotyczył również spółdzielni mieszkaniowych.

Pierwsza nasze państwo spółdzielnia mieszkaniowa

Pierwszą z nich była spółdzielnia Beamten - Wohnungsverein, założona w roku kalendarzowego 1890, którą uważa się za poprzedniczkę Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Inne pionierskie planu z zakresu spółdzielczości mieszkaniowej to poznańskie Towarzystwo Pomoc - Spółka Budowlana (1890 r. ) oraz Spółdzielnia Mieszkaniowa Kopernik z Torunia (1902 r. ). Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej na ziemiach polskich powstały pierwsze spółdzielnie lokatorskie. Ich oferta była wycelowana do uboższej ludności, która to nie mogła sobie pozwolić na zakup mieszkania własnościowego.

Czasy II Rzeczpospolitej przyniosły dalszy rozwój polskiej spółdzielczości mieszkaniowej oraz zasadnicze regulacje prawne. Warto zmienić choćby ustawę o spółdzielniach z 1920 r. Na mocy międzywojennych przepisów, spółdzielnie działały w ramach modelu własnościowego lub lokatorskiego. Zauważalny był deficyt spółdzielni na temat charakterze lokatorskim, które mogłyby poprawić bardzo złe wytyczne mieszkaniowe ubogiej ludności. Prężniej rozwijały się spółdzielnie na temat charakterze własnościowym. Ich członkami byli przede wszystkim zamożniejsi przedstawiciele międzywojennego społeczeństwa (np. kupcy, wojskowi i wyżsi urzędnicy). Mały Rocznik Typowy GUS podaje, że pod koniec 1936 r. przy Polsce działało 235 spółdzielni mieszkaniowych, które zrzeszały blisko 22 tys. osób. Był to skromny wynik, zważywszy na skalę potrzeb lokalowych ludności. Druga wojna ogólnoświatowa niestety skutkowała zniszczeniem blisko 70-80 proc. zasobu mieszkaniowego polskich spółdzielni (szacowanego w 15-20 tys. mieszkań).

Ofertę nowych mieszkań możesz zbadać na stronie: nieruchomosci. onet. pl

Dekada Gierka była okresem spółdzielczego prosperity

Koniec II wojny światowej oznaczał brak dalszych zniszczeń majątku spółdzielczego. Niestety, w pierwszej powojennej dekadzie spółdzielnie mieszkaniowe odrzucić napotkały korzystnych warunków do rozwoju. Przyczyną była centralistyczna polityka mieszkaniowa, na mocy której wprowadzono system administracyjnych przydziałów i odebrano dużej liczby podmiotom (w tym także spółdzielniom) samodzielność w zarządzaniu zasobem mieszkaniowym.

Szerokie uprawnienia urzędów kwaterunkowych były ograniczone na fali politycznej odwilży z 1956 r. Niedługo po dojściu do władzy, ekipa Gomułki wyłączyła spod nadzoru administracyjnego m. in. mieszkania prywatne oraz spółdzielcze (1957 r. ). Teoretycznie oznaczało to lepsze warunki do rozwoju spółdzielni mieszkaniowych. Niestety szybko pokazało się, że spółdzielnie są zredukowane do roli niesamodzielnego wykonawcy polityki mieszkaniowej władz. Zgodnie z nowymi założeniami, które zaczęto realizować już przy latach 60., spółdzielnie mieszkaniowe miały zaspokoić deficyt lokali poprzez realizację dużych lokaty. Od 1965 r. zaczęło się pojawiać coraz więcej ogromnych spółdzielczych osiedli wznoszonych przy technologii wielkiej płyty oraz tzw. „ramy H”. Zwieńczenie takiego budownictwa przypadło w „dekadę Gierka”. Od 1970 r. do 1979 r. mocno dotowane przez państwo spółdzielnie mieszkaniowe wybudowały 1-wszą, 26 mln mieszkań, czyli 51 proc. wszystkich domków i lokali powstałych wtenczas w Polsce.

Tempo budowy mieszkań spółdzielczych spadło w latach 80. Był to efekt poważnego krachu PRL-owskiej gospodarki i spadku nakładów na budownictwo spółdzielcze. Mimo wszystko, na przełomie lat 80. i 90. spółdzielnie corocznie oddawały do użytku około 80 tys. budynków.

W XXI stulecia spółdzielnie przegrały z deweloperami

Kolejna dekada, czyli lata 80., upłynęła pod znakiem inwestycyjnego regresu spółdzielni, który wydaje się bardzo dobrze widoczny na niniejszym wykresie. Mowa o spadku liczby nowych lokali spółdzielczych do około 20 000 a mianowicie 30 000 rocznie.

Foto: RynekPierwotny. pl

Taka zmiana była wynikiem działania kilku czynników, m. in. ograniczenie państwowego wsparcia dla spółdzielni, rosnącą konkurencję ze strony handlowych inwestorów i coraz niższą atrakcyjność modelu spółdzielczego (bazującego na spółdzielczym własnościowym i lokatorskim prawie do lokalu). Z tą ostatnią sprawą było związane rosnące zaciekawienie wykupem spółdzielczych mieszkań.

Na przełomie XX jak i również Dwudziestego pierwszego wieku okazało się, że spółdzielnie pod względem liczby budowanych mieszkań zaczynają przegrywać z deweloperami. Dodatkowym inwestycyjnym ciosem dla spółdzielni była likwidacja Krajowego Funduszu Mieszkaniowego w 2009 r. Koniec minionej dekady przyniósł również masowy wykup mieszkań spółdzielczych realizowany na bazie kontrowersyjnych przepisów z 2007 r. Możemy ostrożnie szacować, że przy latach 2007 - 2010 doszło do wykupienia blisko 600-650 tys. mieszkań przedtem należących do spółdzielni.

Trwająca dekada przyniosła dalszy spadek aktywności inwestycyjnej spółdzielni do poziomu wynoszącego blisko 2000 - 3000 budynków rocznie (patrz poniższy wykres). Warto nadmienić, że te wyniki nie uwzględniają lokali budowanych przez spółdzielnie w zasadach rynkowych (deweloperskich). Zdecydowana większość spółdzielni mieszkaniowych aktualnie ogranicza się do utrzymania istniejącego zasobu i nie zaakceptować zamierza prowadzić inwestycji z myślą o swoich członkach. Można spodziewać się, że spółdzielcze bloki liczące sobie zwykle 30-50 lat, w przyszłości będą wymagały coraz niepotrzebnych nakładów remontowych i modernizacyjnych.

[W prezentowanym cyklu piszemy o zdarzeniach mniej znanych, ale takich, które do dziś mogą mieć swoje skutki. Z co rok niepodległości, zaczynając od 1918, wybraliśmy wydarzenie o pozytywnym wydźwięku. Zwykle takie, które zupełnie nam się z danym rokiem nie wiąże. Wielka historia jest obecna w dalekim tle. Chcieliśmy pokazać, że równolegle spośród nią toczy się sporo procesów i zjawisk, o których pamiętamy rzadziej jak i również do których przykłada się dziś mniejszą wagę. Dzięki pierwszy plan wysuwamy gawędy małe, ale fascynujące. Jednocześnie z wojnami toczyły się rozgrywki sportowe. Odzyskiwanie niepodległości nie oznaczało zaniku egzystencji kulturalnego. Czasami może wydać nam się niewiarygodne, że w 1939 roku miał możliwość powstać znany absolutnie wszelkim wiersz dla dzieci, natomiast w 1944 mogła się odbyć wystawa sztuki, która swoje znaczenie będzie znalazła jeszcze po siedemdziesięciu latach. A jednak, każdy dwanaście miesięcy ma 365 dni i w każdym z tychże dni działa się któraś historia. Sto z tych propozycji przypominamy przez sto dni na Onecie. Zapraszamy! ]