Energa: «Unieważnimy 22 zielone certfyfikaty»

Energa na wojennej ścieżce o zielone certyfikaty. Pragnie unieważnić 22 umowy

Energetyczna spółka Energa ogłosiła, iż zamierza doprowadzić do unieważnienia umów na zakup tzw. zielonych certyfikatów od fabrykantów energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Według Energi umowy pewnie są nieważne, bo zawarto je bez przetargów.

Jak poinformowała Energa, zarząd jej spółki-córki Energa-Obrót podjął decyzję o zaprzestaniu realizacji 22 ramowych umów zbytu praw majątkowych, tzw. zielonych certyfikatów, zawartych z wytwórcami energii z odnawialnych źródeł energii. Jednocześnie zdecydowano o wszczęciu postępowań rozstrzygających i arbitrażowych - wytoczeniu powództw - przeciwko naszym podmiotom oraz bankom-cesjonariuszom. Obiektem tych postępowań będzie "ustalenie nieistnienia stosunków prawnych", które miały powstać wskutek zadzierzgnięcia tych umów.

Energa: Bez przetargu umowy istnieją nieważne

Energa podała w komunikacie, że zarząd Energa-Obrót mniema, iż umowy są niezasadnicze dlatego, że zobowiązywały do odwiedzenia zawierania umów sprzedaży norm majątkowych z pominięciem trybu przetargowego, określonego przepisami ustawy Prawo zamówień publicznych. Tym samym istnieje "wysokie możliwość nieważności" tych umów a mianowicie podała Energa. Natomiast zaprzestanie ich realizacji jest wynikiem ich nieważności, jako zobowiązujących do dokonania czynności z naruszeniem prawa - argumentuje spółka.

Energa korzystny dla niej wpływ przerwania realizacji umów na nabycie zielonych certyfikatów oceniła na ok. 110 mln zł w 2018 r. Natomiast w całym okresie obowiązywania umów, które Energa zważa za nieważne pozytywny oddziaływanie oszacowano na 2, 1-wszą mld zł, przy założeniu wolumenu sprzedaży detalicznej na poziomie 2016 r. (19 TWh) oraz jednostkowej opłaty zastępczej w całym sezonie w wysokości 43 zł/MWh.

Co więcej, po sierpniu tego roku Daniel Obajtek, prezes Grupy Energa mówił tygodnikowi "Sieci", iż w sprawie odnawialnych źródeł siły, farm wiatrowych, drenowania korporacji energetycznych powinna zostać powołana sejmowa komisja śledcza. Wedle niego komisja śledcza ws. OZE powinna zostać powołana, bo "jest to konieczne do wyjaśnienia wielu budzących szok i niedowierzanie umowy wartych miliardy".

Wszystko rozbija się o tak zwane. "zielone certyfikaty", czyli mechanizm wspierania produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii. Zaświadczenia te poświadczają, że podarowany sprzedawca energii wytworzył ją za pomocą odnawialnych źródeł.

Zakłady energetyczne mogą mieć obowiązek wykazać właśnie certyfikatami, iż wyprodukowały odpowiedni odsetek energii elektrycznej z OZE - i mogą zakupić "zieloną energię" w obrębie certyfikatu od producenta OZE lub samodzielnie wyprodukować i pozyskać certyfikaty.

Dlaczego węgiel jest nieodnawialnym podłożem energii?