Gmina Płużnica nie zgadza się na wyższe ceny energii

Mała gmina na wojnie o ceny prądu. "Próbuję zrozumieć, co znaczą wyrazu rządzących"

Gmina Płużnica (województwo kujawsko-pomorskie) nie zgodziła się nowe, wyższe ceny energii i odmówiła podpisania umowy z dostawcą. Przy odpowiedzi spółka Energa Podświetlenie zagroziła jej przerwaniem dostaw prądu. - Sytuacja wydaje się patowa - przyznał wójt Marcin Skonieczka.

Wzrostowi cen dla odbiorców, zarówno dla klientów indywidualnych, jak na przykład i samorządów, ma uniemożliwić przygotowana przez rząd ustawa zmniejszająca akcyzę na siłę elektryczną z 20 do odwiedzenia 5 zł za MWh, obniżająca o 95 proc. opłatę przejściową, płaconą co miesiąc przez odbiorców ciepła elektrycznej w rachunkach, jak i również przewidująca rekompensaty dla firm energetycznych.

Jak w praktyce zatrzymać podwyżki cen prądu? Minister powołał wyjątkowy zespół

Zgodnie wraz z ustawą umowy w sprawie cen prądu w 2019 roku, o ile obnażają wzrost cen w stosunku do poprzedniej umowy z danym podmiotem, do 1-wszą kwietnia 2019 roku pozostaną musiały być skorygowane do odwiedzenia poziomu z połowy 2018 roku z mocą od 1 stycznia 2019 roku kalendarzowego.

Skokowa podwyżka

Problem w tym, że za pośrednictwem brak rozporządzeń wykonawczych w razie ustawa nie odrabia, a w wielu gminach przełom roku to termin, kiedy wchodzą w los nowe stawki za energię elektryczną.

Uchwalone przy błyskawicznym tempie pod wystarczy roku prawo, z zapowiedziami rządzących o braku podwyżek cen prądu, stało się w tej sytuacji powodem sporu małej gminy Płużnica wraz z koncernem Energa o stawki za prąd na wymagania oświetlenia w gminie, o czym jako pierwszy informował Serwis Samorządowy PAP.

Jak wyjaśnił w odpowiedzi na zapytania. pl wójt Płużnicy Marcin Skonieczka, z nowej oferty spółki Energa Oświetlenie, który to otrzymała gmina, wynika, iż w tym roku cena prądu ma być o prawie 60 proc. lepsza niż w ubiegłym.

Gmina, powołując się w publiczne wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, prosiła o koszty utrzymania cen energii elektrycznej z 2018 roku.

W odpowiedzi otrzymała pismo, przy którym firma podtrzymała propozycję wzrostu cen energii jak i również zagroziła wstrzymaniem dostarczania prądu w razie braku zajęcia stanowiska odnośnie formy "bezumownego korzystania z oświetlenia" na początku stycznia.

"Nasza Spółka jest odbiorcą energii elektrycznej i nie wydaje się być uczestnikiem Rynku Energii. Wobec wyżej wymienionego zakupuje energię według uwarunkowaniami rynkowymi, które się nadal nie zmieniły i istnieją obecnie dopiero w fazie dostosowywania do zmian ustawowych. Powyższy proces jest podporządkowany również od ukazania się aktu wykonawczego (rozporządzenia) do odwiedzenia przedmiotowej ustawy" - napisała spółka Energa Oświetlenie przy piśmie skierowanym do wójta.

"Próbuję zrozumieć, co znaczą słowa rządzących"

- Od kilku tygodni próbuję zrozumieć, co znaczą słowa rządzących, że w 2019 roku ceny energii elektrycznej odrzucić wzrosną. Nie trzeba robić dogłębnych analiz, aby osiągnąć cel do wniosku, że wartość 380 złotych (za megawatogodzinę - red. ) jest wyższa od ceny 225 złotych. Jest więc w tym miejscu duża sprzeczność między deklaracjami a stosowaną praktyką - wyjaśnił. pl Marcin Skonieczka.

Wójt skarży się, że "ma teraz ogromny problem, co z tym zrobić". - Mieszkańcy gminy słyszą w mediach zapewnienia rządzących, że ceny siły elektrycznej dla samorządów nie zaakceptować wzrosną. W takim przypadku, działając po imieniu gminy, nie mogę zgodzić się na podpisanie umowy, gdzie cena jest prawie o 60 proc. lepsza niż w 2018 roku. W oczach mieszkańców byłoby to niegospodarne działanie. Z kolei spółka Energa Oświetlenie, zależna od Skarbu Państwa, twardo obstaje przy wyższej cenie i zarzuca mi złą wolę. Sytuacja jest dlatego patowa - podsumował.

Pomimo ponawianych próśb, nie udało nam się zdobyć oficjalnego komentarza Grupy Energa dotyczącego tej sprawy.

Problem wielu gmin

Tymczasem, jak zauważa sekretarz ogólny Związku Gmin Wiejskich RP Leszek Świętalski, problem cen prądu w 2019 r. "dotyczy wielu gmin, nie tylko Płużnicy". - Wszystkim (na początku roku) pokończyły się (dotychczasowe) umowy - wyjaśnił w rozmowie z. pl.

- Nie posiada rozporządzeń wykonawczych do ustawy, nikt nie wie, jak postępować. Nie jest też rozpisany mechanizm przewidujący renegocjacje (już zawartych z gminami) umów - mówił.

Świętalski wyraził też obawy, jakie możliwości do sytuacji w ewentualnym roku. - Jeżeli odrzucić teraz, to później pozostaniemy musieli zapłacić więcej a mianowicie ocenił.

Dopłaty do czynszów wchodzą przy życie od 1 stycznia 2019 roku Nieruchomości